wtorek, 10 stycznia 2017

Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai

O tych książkach pisałam już 2 lata temu, jako o ulubionej lekturze Młodego. Wtedy sama ich nie czytałam, wiedziałam tylko to, co opowiedział mi syn.
No ale dzieci nam dorastają. Teraz te tajemnicze książki pochłaniają Małego.


Lasse i Maja chodzą do jednej klasy, mieszkają w małym miasteczku Valleby i wspólnie prowadzą Biuro Detektywistyczne. Są dobrymi znajomymi komisarza miejscowej policji i całe dnie spędzają w terenie rozwiązując zagadki kryminalne.
Zarówno mnie i Małego od razu zastanowił jeden fakt - czy oni w ogóle mają rodziców? Ano chyba mają - w "Tajemnicy hotelu" uprosili rodziców, by nie musieli wyjeżdżać z nimi na święta i mogli zostać w miasteczku pod opieką jakiegoś wujka. Przecież prezenty mogą dostać po Bożym Narodzeniu.
No cóż, nasza Pani Bibliotekarka stwierdziła, że w literaturze skandynawskiej rodzice widocznie nie są potrzebni ;)
Mały na szczęście jakoś pogodził się z nieobecnością rodziców bohaterów i przy każdej wizycie w bibliotece poszukuje nowych tomów Martina Widmarka.

Ostatnio przeczytaliśmy "Tajemnicę kawiarni". Lasse i Maja dowiadują się o tajemniczym złodzieju, który okrada kawiarnię za każdym razem gdy w kasie jest sporo pieniędzy. Czyżby ktoś z pracowników Cafe Marcepan był w zmowie z przestępcą. Młodzi detektywi ruszają do akcji i już po chwili maja kilku podejrzanych. Mały bardzo lubi ten moment, kiedy może typować, który z podejrzanych jest winowajcą.
W tym przypadku nie odgadł, że kawiarnię okrada sam właściciel, a pomaga mu zakochana w nim pracownica.
I tu książka mogłaby się zakończyć, ale ku mojemu zdumieniu na przedostatniej stronie złodziej wypiera się miłości do swej pracownicy i wyznaje, że jest zakochany w swoim kelnerze.


- Mamo ale o co chodzi? - spytał w tym momencie Mały.
Nie czułam się na siłach wyjaśniać mu istoty homoseksualizmu.
Parę dni później zapytałam Młodego, dlaczego nie uprzedził mnie że ta książka porusza takie tematy.
-Mamo, gdybyś pozwoliła mi wyjaśnić mu kto to jest pedał, wtedy gdy usłyszał to od Borysa w przedszkolu, to teraz nie miałabyś problemu - odpowiedziało mi moje starsze dziecko.
Mimo wszystko uważam, że pięciolatek słowo "pedał" powinien kojarzyć tylko z rowerem.

A Lassego i Maję i tak będziemy dalej czytać - Mały nie popuści.

Książkę Martina Widmarka :Biuro detektywistyczne Lassego i Mai Tajemnica Kawiarni" zgłaszam do wyzwań: Czytam, ile chcęWyPożyczonePowrót do dzieciństwa




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza