środa, 6 kwietnia 2016

Święta, święta i po świętach

Czas tak szybko biegnie i na pisanie wciąż go brakuje.
Ani się człowiek obejrzał a już trzeba pochować świąteczne dekoracje. a tego w tym roku mieliśmy sporo.

Pożyczyłam nożyczki do fantazyjnego wycinania. Mały ciął paseczki, ja przyklejałam i tak powstały pisanki.


Naznosiłam do domu pełno cekinów i wstążek i Młody zajął się dekorowaniem styropianowych jajeczek. 


Takie cuda chłopcy przynieśli z przedszkola i szkoły - własnoręcznie robione.



A tak wyglądały nasze koszyczki.




poniedziałek, 22 lutego 2016

Nagrody, nagrody

Ostatnio Mały bardzo polubił listonoszkę. W przeciągu ostatniego tygodnia w jego ręce trafiły dwie duże koperty adresowane bezpośrednio do niego. Były to nagrody za udział w całorocznych konkursach organizowanych przez czasopisma "Abecadło" i "Akademia Malucha", które są wydawane przez Aksjomat.



Zasady są proste: trzeba co miesiąc kupować gazetkę, rozwiązywać wszystkie zadania i zbierać naklejki, które są dołączone do każdego numeru.
My tak robiliśmy i oto co otrzymaliśmy:



Dyplomy, zakładki, naklejki, książeczki do czytania i kolorowania bardzo ucieszyły Małego.
Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Aksjomat.

W tym roku będziemy kupować już tylko "Abecadło", na "Akademię Malucha" Mały jest już za duży.

niedziela, 21 lutego 2016

Powrót - ale czy na długo?

Postanowiłam wrócić do pisania. Dlaczego?
Po pierwsze zdałam sobie sprawę jak wiele spraw z naszego życia odchodzi w zapomnienie. Jak wiele rysunków i prac chowamy gdzieś na dnie szafy. Ile przeczytaliśmy książek, których treści nie będziemy pamiętać. Z ilu gier i zabawek chłopcy już wyrośli. Jedynie nasze podróże zostają w pamięci na dłużej, a to dzięki zdjęciom oglądanym po sto razy w komputerze.
A po drugie, ktoś zostawił pierwszy komentarz w historii tego bloga, wprawiając mnie w niezłe zdziwienie, że ktoś to czyta. Ten ktoś słusznie zauważył, że zbliża się już kolejna wiosna, a ja zdałam sobie sprawę, że albo będę pisać dalej, albo czas zamknąć tego bloga.
Wybrałam opcje nr 1. Na jak długo starczy mi czasu i zapału? Zobaczymy.

Póki co parę zdjęć naszych towarzyszy, którzy odwiedzali nasz ogród zimową porą w poszukiwaniu pożywienia. Szczególnie smakowały im jabłka, których nie daliśmy rady pozbierać jesienią oraz jarmuż, który miał być zebrany po pierwszych przymrozkach - nie zdążyliśmy, sarny były pierwsze.



Lisy odwiedzały nas już wcześniej. Tej jesieni były tylko kilka razy, ale porwały kilka kur sąsiadom.



Sarny pewnie wrócą wczesną wiosną, skosztować tego co wyrośnie w ogrodzie. Będziemy musieli stworzyć kolejnego stracha na zwierzęta.




Ten osobnik był u nas pierwszy raz, ale regularnie odwiedzał nas przez parę tygodni. Włóczył się też po wsi, siejąc trochę strachu. Zostawił nam niezłe buchtowisko przy kompoście i trochę nawozu do ogrodu. Co ciekawe nie bał się nawet piły elektrycznej.

Oprócz tego jak co roku przylatuje do nas mnóstwo pięknych ptaków, no i udało nam się zauważyć piękną białą łasiczkę.
O kotach sąsiadów to już nie wspominam, one wiedzą, że maja u nas zawsze pełna miskę.

poniedziałek, 11 maja 2015

Pierwsze oznaki wiosny

To post mocno spóźniony, bo wiosna w naszym ogrodzie rozkwita już pełną parą. Najwyższy czas chwycić aparat i utrwalić tą zieleń, te kolory. Jedynie zapachu kwitnących drzew nie da się przechować.
Ale to potem, a na razie pierwsze kwiaty, jeszcze marcowe, wsadzone do ziemi jesienią zeszłego roku.







czwartek, 12 lutego 2015

Tajemnice detektywów

Dużo tu piszę o tym co czytam Małemu, pomijając zupełnie upodobania czytelnicze Młodego. A on również uwielbia pochłaniać książki. Ostatnio najbardziej wciągają go książki detektywistyczne.
Jedną z jego ulubionych serii są powieści Martina Widmark i Heleny Willis "Biuro detektywistyczne Lessego i Mai"


Tytułowi bohaterowie są chyba w wieku Młodego, chodzą do tej samej klasy i mieszkają w szwedzkim miasteczku Valleby. Wspólnie prowadzą małe biuro detektywistyczne, które pomaga mieszkańcom miasta w rozwiązywaniu przeróżnych zagadek.Oczywiście każda sprawa kończy się sukcesem, co natychmiast zostaje odnotowane w miejscowej gazecie.
Książeczki te nie są zbyt długie, synek potrafi przeczytać jedną w jeden wieczór. Treść zainteresuje już nawet 6 latka. A Młodemu najbardziej podoba się mapa miasteczka znajdująca się na początku każdej książki.


Od dziś Młody dostaje szlaban na powieści detektywistyczne. Musi przeczytać "Małą księżniczkę". Jak mus to mus.

wtorek, 10 lutego 2015

Czarownice

W naszej wiejskiej bibliotece dopadły nas dwie czarownice. Jedna całkiem sympatyczna, druga taka sobie.

Ta pierwsza została stworzona przez Maję Strzebońską. Nie ma imienia, jest po prostu czarownicą lub wiedźmą. Z zestawu książeczek o jej przygodach udało nam się dostać dwie.


I jak tu nie polubić Baby Jagi, która przygarnia małego kotka, robi mu posłanie w kartonowym pudełku, a potem i tak pozwala mu spać na własnej głowie.


W drugiej książeczce po domku czarownicy szaleją już trzy kociaki. I chociaż są niegrzeczne, wiedźma wcale się na nie nie gniewa, tylko cierpliwie ratuje z opresji.

Druga pozycja: "Bambarycja, nowoczesna czarownica" autorstwa Ann Rocard nie zachwyciła nas już tak bardzo.

Ta wiedźma podróżuje na odkurzaczu i uwielbia robić innym psikusy. W ślad za nią podążają blaszany smok i dwaj bracia Marek i Darek. Pilnują oni wiedźmy by nie wyrządziła ona za wiele szkód.


Co ciekawe Mały nie słyszał jeszcze o najbardziej znanej czarownicy - tej z bajki o Jasiu i Małgosi. Trzeba koniecznie nadgonić tę stratę.

niedziela, 1 lutego 2015

Ulepimy dziś bałwana

Styczeń minął w zastraszającym tempie. Wszystko kręci się wokół pracy, szkoły, przedszkola.
Dni wciąż jeszcze krótkie więc na wspólną aktywność czasu brak.
Na szczęście doczekaliśmy się ferii, no i śniegu.
Pierwszy biały puch pojawił się u nas już po świętach. Zanim zniknął chłopcy zdążyli ulepić:

trochę nieporadnego bałwana
 i fortecę.

A taki mamy widok z okna:



Zasypało na biało.